Przetłumaczyłem, bo tekst sylabicznie pasujący był mi potrzebny do spektaklu „Stół” w Studiu Teatru Muzyki i Tańca. W pracy bardzo pomógł mi mój znajomy Witek – wielkie dzięki dla niego.
Teksty udostępniam na licencji Creative Commons 3.0 NC-ND (Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych). Czyli, że:
Wolno:
kopiować, rozpowszechniać, odtwarzać i wykonywać utwór
Na następujących warunkach:
Uznanie autorstwa. Utwór należy oznaczyć w sposób określony przez Twórcę lub Licencjodawcę
Attribute this work:
Użycie niekomercyjne. Nie wolno używać tego utworu do celów komercyjnych.
Bez utworów zależnych. Nie wolno zmieniać, przekształcać ani tworzyć nowych dzieł na podstawie tego utworu.
Jest domena, nawet całkiem fajna – improwizuj.pl
Na niej photoblog, a będzie więcej – audioblog, a w przypływach wolnego czasu będzie też i wideo.
Swoją drogą, przeglądałem właśnie kilka zeszłorocznych treści z tego bloga i zauważyłem całkiem sporą ilość wewnętrznych niespójności i choćby to, że spokojnie mógłbym sam ze sobą sprzed roku polemizować.
Dlatego właśnie zastanawiałem się nad ukryciem tych starych tematów, ale to byłoby sprzeczne z moją zasadą, którą ustaliłem podczas zakładania bloga dwa lata temu. Czytelników proszę więc o potraktowanie poprzednich moich wpisów z dużym dystansem.
Na tą chwilę to tyle. Postaram się, żeby następny wpis był już w formie audio.
Jak pewnie większość z was zauważyła, nie mam czasu dalej prowadzić bloga. Ale może powrócę do tego za jakiś czas, może w nieco innej formie (audioblog/videoblog/photoblog)… bo pomysłów mam bardzo wiele i równie wiele mam do przekazania
Tyle chciałem napisać dziś, a tymczasem farewell i małe conieco na koniec.
Uczucie – sprawa trudna
Coś jak szafa, taka brudna
Ale taka moda wredna
- zawsze dosięgać sedna.
Taki kicz, trochę bezwzględny
I moralnie niewybredny.
Jak tu stwierdzić w bałaganie
Które dobre rozwiązanie:
Kochać, lubić, może ufać?
Stracić, skłamać albo dumać?
Nie rozumiem siebie wcale
Czuję się więc – doskonale!
Pominę zatem detale,
Szczerze mówiąc – już to wale!
Kończe więc te gorzkie żale.
Dzięki – czytałeś wytrwale!
Idzie taki, z zabawkami
Dwa dni później – pod kwiatami.
A dzień wcześniej – bawił dzielnie
Tylko troche, nieudolnie
Bo dziś koleś – zakopany
Jutro będzie – zapomniany
Co dzień widzę Cię
- plującego strachem.
Lekarze mawiają:
„gruźlica duszy”
Ja jednak wiem,
że to reakcja alergiczna
na smród słowa „winny”,
wtartego tamtego dnia w Twoje plecy.
Okrywasz je chemicznie wypranym,
skórzanym płaszczem, które zwiesz:
„Sumienie”
Co noc przeżuwasz swoje oszustwa,
A gdy nie patrzą,
wymiotujesz łzami z balkonu.
przewierca mnie wciąż
chęć wykrwawienia
swych otrutych myśli
na ten kawałek ściany.
przelania goryczy i plugawości
by tym samym rozgrzeszyc siebie samego
w ostatnim, sprośnym akcie
zdusić swoją winę:
przykuć ją do ściany
i jednym ciosem ___zabić
czym prędzej pozbyć się ciała
by odór nie zniechęcał gości
a czerwona plama na ścianie ____- zaschnięte kłamstwo
zostanie tam
dla ozdoby.