No i cóż… dawno tu nic nie pisałem. Nie z powodu braku możliwości (a nie miałem za bardzo dostępu do komputera), tylko dlatego, że nie miałem co tu napisać.
Czy jestem tym, kim jestem?
Wydaję mi się, że prawidłowym stwierdzeniem jest to, że większość ludzi, tak naprawdę, może być kim tylko zechce. Wyjątkiem są może jedynie artystyczne zdolności, których raczej nie możemy sobie narzucić. Ale być przeciętnym lekarzem, mechanikiem, astronomem, a może stolarzem – czemu nie? Jeśli tylko mamy odpowiednią motywację…
Tak właśnie działa uczucie „przyjemności”. Wszystko dzieje się w naszej psychicę, więc jeżeli nam się coś nie podoba, możemy to zmienić i czerpać z tego przyjemność. Przyjemność uzależnia. Możemy aktywować choroby psychiczne (mimo, że niektóre są uwarunkowane skłonnościami genetycznymi) – obsesyjność, przepracowanie, dewiacje. Z zabijania również można czerpać przyjemność. Tutaj na przeszkodzie stoi nam tylko nasz system moralno-etyczny i nasze nastawienie. Jednakże, to wszystko siedzi w naszej głowie. Od nas zależy gdzie ustawimy wewnętrzną blokadę i jak zdefiniujemy własną tożsamość. Ludzie nie korzystają z wolności określenia siebie i tym samym zniewalają się własnym planom, jednorazowym marzeniom, poczuciem chwilowej przygody.
Prawdą jest, że nie można spróbować wszystkiego, ani być wszystkim. Ale można zastanowić się jaki mamy wybór.
Swoje możliwości ograniczamy wyobraźnią…
Ze spraw bardziej przyziemnych – cóż…
Minął tydzień nowej szkoły, „nowego życia”. Wszystko się układa… Zdałem historie muzyki, o dziwo, nawet na 3. Nowa szkoła dość fajna, a w internacie już się zaklimatyzowałem. Raczej nie można go nazwać hotelem 5 gwiazdkowym, ale tragicznie też nie jest.
Nauczycieli mam w większości fajnych (a niektórzy w swojej fajności wykraczają poza skale, przykładem nasz pan od fizyki). Jest oczywiście (niestety) kilku, którzy odbiegają od normy w przeciwnym kierunku, no ale tacy zawsze się trafiają.
Pozatym, czuję, że brakuje mi czegoś… jakoś tak, czuję się pusto… To uczucie towarzyszy mi już od pewnego czasu. Ach, już wiem. Tęsknie za dawnymi czasami i dawnymi znajomymi.
Ciężko jest nie mieć z kim pogadać o nurtujących tematach filozoficznych albo np. o swoim sposobie uśmiechania się 
Życie jest dosyć małowartościowe, gdy nie ma się z kim go dzielić.
Z ogromnym bólem wspominam przeszłość, która już nie wróci.
Te wszystkie chwile… one nigdy nie powrócą…