Archiwum

Archiwum dla ‘ja’ Kategoria

Tłumaczenie „Little Priest” z musicalu Sweeney Todd

Czerwiec 25th, 2008 Brak komentarzy

Przetłumaczyłem, bo tekst sylabicznie pasujący był mi potrzebny do spektaklu „Stół” w Studiu Teatru Muzyki i Tańca. W pracy bardzo pomógł mi mój znajomy Witek – wielkie dzięki dla niego.

Teksty udostępniam na licencji Creative Commons 3.0 NC-ND (Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych). Czyli, że:

Wolno:

Na następujących warunkach :

  • Uznanie autorstwa. Utwór należy oznaczyć w sposób określony przez Twórcę lub Licencjodawcę

  • Użycie niekomercyjne. Nie wolno używać tego utworu do celów komercyjnych.
  • Bez utworów zależnych. Nie wolno zmieniać, przekształcać ani tworzyć nowych dzieł na podstawie tego utworu.

Czytaj więcej…

Here we go again

Jest domena, nawet całkiem fajna – improwizuj.pl
Na niej photoblog, a będzie więcej – audioblog, a w przypływach wolnego czasu będzie też i wideo.

Swoją drogą, przeglądałem właśnie kilka zeszłorocznych treści z tego bloga i zauważyłem całkiem sporą ilość wewnętrznych niespójności i choćby to, że spokojnie mógłbym sam ze sobą sprzed roku polemizować.

Dlatego właśnie zastanawiałem się nad ukryciem tych starych tematów, ale to byłoby sprzeczne z moją zasadą, którą ustaliłem podczas zakładania bloga dwa lata temu. Czytelników proszę więc o potraktowanie poprzednich moich wpisów z dużym dystansem. :)

Na tą chwilę to tyle. Postaram się, żeby następny wpis był już w formie audio.

Kategorie:blog, ja Tagi:

Tu już w zasadzie tylko archiwum

Kwiecień 13th, 2008 Brak komentarzy

Minął rok od mojego ostatniego posta!

Jak pewnie większość z was zauważyła, nie mam czasu dalej prowadzić bloga. Ale może powrócę do tego za jakiś czas, może w nieco innej formie (audioblog/videoblog/photoblog)… bo pomysłów mam bardzo wiele i równie wiele mam do przekazania :)
Tyle chciałem napisać dziś, a tymczasem farewell i małe conieco na koniec.

Do usłyszenia (a może zobaczenia?)…!

Kategorie:blog, ja Tagi:

Jestem, byłem, będę…

Wrzesień 27th, 2006 1 komentarz

I znowu, reanalizując swoje zachowanie, często dochodzę do wniosku, że popełniam błędy. Wiem, że nikt nie jest doskonały… ale często zapominam o tym czego nie powinienem robić. Cóż, to w sumie nie takie ważne, ale dla siebie, chciałem zauważyć, że ‘powtarzam się’. Zmiana przychodzi z czasem, to fakt, ale, zmiana na lepsze powinna mieć czas zmniejszony do minimum. Eh, nie ważne.

Z soboty na niedziele, byłem na osiemnastce Karoliny… było bardzo miło i sympatycznie, chociaż chyba sama Karolina nie była w stu procentach zadowolona. Cóż, wniosek chyba prosty, fajnie być imprezowiczem, ale mniej fajniej jest być organizatorem.

Dzisiaj odbędzie się prapremiera ‘Paczuszki’ – filmu do którego napisałem muzykę. Co pozatym… w szkole jest raczej przyjemnie, ale zaczyna być coraz ciężej (rozkręcamy się z materiałem, sprawdziany, itd.). Dostałem dzisiaj piękną Canzone na organy i jest wogóle całkiem sympatycznie. Szkoda, że jestem tak w tyle z harmonią. :(
No ale koniec tych spraw przyziemnych, o takich najlepiej rozmawiać na żywo.

Jeżeli zaś chodzi o te inne, to mam tyle do powiedzenia, a tak mało możliwości (i okazji) do ich ekspresji. :(
Nie ma tu nikogo z kim mógłbym porozmawiać o pewnych psychologicznych problemach, które mnie nurtują, że nie wspomne o rozwiązywaniu własnych problemów życiowych…

Przepraszam, że ten post wyszedł taki niekonkretny – mam tyle do przekazania, a brakuje tej odrobiny czasu, żeby to uformować w zdania.

Kiedy tylko znajdę czas…

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Podążamy dalej, przed siebie…

Wrzesień 10th, 2006 3 comments

No i cóż… dawno tu nic nie pisałem. Nie z powodu braku możliwości (a nie miałem za bardzo dostępu do komputera), tylko dlatego, że nie miałem co tu napisać.

Czy jestem tym, kim jestem?
Wydaję mi się, że prawidłowym stwierdzeniem jest to, że większość ludzi, tak naprawdę, może być kim tylko zechce. Wyjątkiem są może jedynie artystyczne zdolności, których raczej nie możemy sobie narzucić. Ale być przeciętnym lekarzem, mechanikiem, astronomem, a może stolarzem – czemu nie? Jeśli tylko mamy odpowiednią motywację…

Tak właśnie działa uczucie „przyjemności”. Wszystko dzieje się w naszej psychicę, więc jeżeli nam się coś nie podoba, możemy to zmienić i czerpać z tego przyjemność. Przyjemność uzależnia. Możemy aktywować choroby psychiczne (mimo, że niektóre są uwarunkowane skłonnościami genetycznymi) – obsesyjność, przepracowanie, dewiacje. Z zabijania również można czerpać przyjemność. Tutaj na przeszkodzie stoi nam tylko nasz system moralno-etyczny i nasze nastawienie. Jednakże, to wszystko siedzi w naszej głowie. Od nas zależy gdzie ustawimy wewnętrzną blokadę i jak zdefiniujemy własną tożsamość. Ludzie nie korzystają z wolności określenia siebie i tym samym zniewalają się własnym planom, jednorazowym marzeniom, poczuciem chwilowej przygody.
Prawdą jest, że nie można spróbować wszystkiego, ani być wszystkim. Ale można zastanowić się jaki mamy wybór.
Swoje możliwości ograniczamy wyobraźnią…

Ze spraw bardziej przyziemnych – cóż…
Minął tydzień nowej szkoły, „nowego życia”. Wszystko się układa… Zdałem historie muzyki, o dziwo, nawet na 3. Nowa szkoła dość fajna, a w internacie już się zaklimatyzowałem. Raczej nie można go nazwać hotelem 5 gwiazdkowym, ale tragicznie też nie jest.

Nauczycieli mam w większości fajnych (a niektórzy w swojej fajności wykraczają poza skale, przykładem nasz pan od fizyki). Jest oczywiście (niestety) kilku, którzy odbiegają od normy w przeciwnym kierunku, no ale tacy zawsze się trafiają.

Pozatym, czuję, że brakuje mi czegoś… jakoś tak, czuję się pusto… To uczucie towarzyszy mi już od pewnego czasu. Ach, już wiem. Tęsknie za dawnymi czasami i dawnymi znajomymi.
Ciężko jest nie mieć z kim pogadać o nurtujących tematach filozoficznych albo np. o swoim sposobie uśmiechania się ;)
Życie jest dosyć małowartościowe, gdy nie ma się z kim go dzielić.
Z ogromnym bólem wspominam przeszłość, która już nie wróci. :(

Te wszystkie chwile… one nigdy nie powrócą…

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Kilka słów o tym pamiętniku

Sierpień 26th, 2006 13 comments

W odpowiedzi na komentarze do pierwszego posta:

Posty na tym blogu nie są na pokaz, są dla mnie. Nie mają na celu nikomu ‘imponować’. Równie dobrze mógłbym pisać ten dziennik na papierze. Nie mam nic do ukrycia.
Mimo to, mam pewne powody, dlaczego zdecydowałem się go publikować.
Ekspresja w postaci przedstawiania moich myśli, upublicznieniu ich pomaga w dowartościowaniu siebie lub dostrzeżeniu błędów we własnym postępowaniu, choćby poprzez głębsze pojmowanie danej osoby w rzeczywistości.

Zmieniam się, to fakt. Ale nie dlatego, że chce, albo że uważam że jestem zły, takim jaki jestem. Zmieniam się, bo zmienia się otaczający mnie świat. Może także dlatego, że moje pojmowanie tego świata jest szersze z dnia na dzień.
Nie można się zmienić na siłę, co najwyżej próbować udawać kogoś, kim się nie jest…

Nigdy nie lubiłem imprez. Przynajmniej tych ogólnie pojmowanych jako „imprezy”. Za duży na nich chaos, nie potrafie się odnaleść. Nie staram się także „za wszelką cenę zwrócić uwagę”. Nie jestem dobry w bezpośredniej rozmowie, w przeciwieństwie do rozmowy przywódczej. Jestem więc pod tym względem intrawertykiem. Blog pomaga mi przekazać pewne wewnętrzne myśli, uczucia do ‘ogółu’, a raczej specyficznych osób, których uważam za przyjaciół albo bliskich mi znajomych. Jest w moim pojmowaniu pewnego rodzaju bramką do ludzi. Odsłoną mnie.

Tak, czasami człowiekowi brakuje uwagi, odwagi. To być może jest prymitywne z mojej strony, ale gdy człowiekowi jest źle, szuka poparcia lub rozgrzeszenia u innych. I ja również jestem właśnie taki. Przyrzekłem sobie, że gdy założę tego bloga, będzie on moim prawdziwym obrazem. Nie fałszywym, wyssanym z palca, który miałby przepraszać kogoś za coś, albo wyznawać coś komuś. Pomysł na blog pojawił się już jakiś czas temu. Czułem potrzebę wypowiedzi i wysłuchania. Grafikę do niego zrobiłem już w czerwcu, a wtedy nie miałem jeszcze kogo przepraszać…

Nie będę cofał moich słów: „(…) Ale taki już jestem… oklepany, nudny i nieistotny.”
Posty na blogu są jak obrazy. Są to nieuchwytne emocje, stany umysłu. Często sam nie rozumiem wierszy, które napisałem kiedyś, w ten sam sposób co teraz. Jeżeli tak wtedy się czułem, to właśnie to zapisałem. Człowiek zdołowany nie myśli się obiektywnie, raczej pesymistycznie. A skoro to ma być osobisty pamiętnik, to powinien mieć subiektywną perspektywę. Moją.

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Krótka historia świadomości

Sierpień 19th, 2006 3 comments

Pamiętam, jak kiedyś bardzo nienawidziłem się. To było chyba w 5 albo 6 klasie podstawówki. Nienawidziłem się za wszystko – za to, że działam destruktywnie, za moją słabą pamięć, brak umiejętności koncentracji, za to, że miałem problemy ze swobodnym wypowiedzeniem tego co czuję. Pamiętam, że ta nienawiść troszkę zmalała, z czasem, w Gimnazjum. Wtedy poznałem Ją. I zacząłem nienawidzić się jeszcze bardziej. Nie mogłem zrobić zupełnie nic. Sam związałem sobie ręce. Pogrążyłem się w sobie, ale nie zamknąłem się w sobie. Zacząłem walczyć. Doszedłem do pewnego punktu, w którym zrozumiałem, że nie da się wygrać. Ale walczyłem, pomimo pewnej przegranej. I już wtedy nie tylko z tym problemem, ale z wszystkim. Przedewszystkim z wolnością wypowiadania tego co czuję i myślę. Walczyłem z tym… do wczoraj.
I stał się cud. Poszedłem się poprostu przejść. Poszedłem porozmawiać sam ze sobą, w „cztery oczy”. Idąc, zacząłem zauważać dystans pomiędzy mną, a resztą świata. Byłem sam i świat wydawał się mniej realny, niż choćby ten, z filmu, czy serialu. Żadna latarnia, żadne drzewo nie było w pełni wyraźne dla mnie. Byłem tylko ja. I wtedy właśnie zrozumiałem. Nie ma absolutnie żadnej wartości mojego życia. Bo wartością jest samo istnienie! ‘Bycie’ jest ponad wszystko. Jestem bogiem siebie samego.

Wiem, że prawdopodobie problem wolnej wypowiedzi kiedyś znowu powróci, zapomnę o wszystkim co teraz wydaje się jasne… ale przy następnej walce, będę silniejszy.

Co Cię nie zabije, uczyni Cię mocniejszym.

Ale póki co, koniec z analizą. Problem carpe diem znowu powraca. Jednak tym razem, w zupełnie innym znaczeniu… Swobodna wypowiedź!
Mam nadzieję, że to co sobie powiedziałem, będzie ze mną do końca życia, a nie tylko, przez ten jeden, wczorajszy dzień. Czułem się wolny. Wreszcie wolny. Ostatecznie wolny…

Wydaje się, że tyle jeszcze zostało niedopowiedziane. I tak cieszę się, że chociaż to zapisałem. Myśli są takie ulotne.
Na dodatek zacząłem się wachać i to mnie niepokoi. Nic nie jest takie jasne jak było wczoraj…

A dzisiaj… Wreszcie to zrobiłem. Porozmawiałem z Nim.
Stwierdziliśmy razem, że zostawimy tą sprawę na chwilę, żeby sobie poleżała. Jaką niesamowitą było każde jego słowo. Ale zobaczymy co przyszłość nam przygotowała…
Jedna zasada się zgadza. Żałowanie, choćby nie wiem jak mocne, nie zmieni przeszłości. Szkoda, że tak się stało. Tym bardziej szkoda, że ja byłem głównym bohaterem…

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Czas

Sierpień 16th, 2006 4 comments

Czy odkrywam nowego siebie? A może zabijam starego siebie?
Albo… staram się być kimś zupełnie innym?

Nie ma odpowiedzi.
There is no anwser…

Jestem chory.

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Refleksje i… wina

Sierpień 11th, 2006 6 comments

Mądry człowiek, zawsze najmocniej żałuje swoich błędów. Najbardziej wini siebie. Najbardziej miesza się z błotem… I najdłużej nie może sobie wybaczyć.
Jak długo musi się nienawidzić, żeby odpokutować za swoje czyny… Do cholery, czy nie stać nas, ludzi, na chociaż odrobinę obiektywności i respektu do własnej osoby? Chyba każdy z nas ma na sumieniu coś złego. Zwykle nie chodzimy po ulicy krzycząc co nas gryzie. A szkoda. Czasami wartoby…
A co jeżeli naprawde jest się winnym?

W poniedziałek lub we wtorek idę z Justysią, Markiem, Agą i Bóg wie kim jeszcze na wycieczkę. ;)
Nie mogę się doczekać… :)

Dostałem propozycje wstąpienia do zespołu jako główny wokalista. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy, jak już wpadnę do nich na próbę…

A jutro koncert z Guciem… miejmy nadzieję, że nie będzie to całkowita porażka.

Kategorie:ja, przemyślenia Tagi:

Ech, ta przeszłość

Sierpień 9th, 2006 3 comments

Na prawdę zacząłem się martwić swoim egzaminem we wrześniu. Jeszcze nic nie umiem, a do nauczenia się sporo materiału. Chyba powinienem się za to zabrać. Żeby tylko jeszcze była chęć. Nie chce mi się chcieć.

Ostatnie dwa dni były przeleniuchowane, chociaż udało mi się przesiać trochę muzyki. Skoro już o tym piszę, to stwierdziłem, że muszę w końcu kiedyś nagrać mój pomysł – swoją piosenkę. Temat już mam, gorzej będzie z tekstem.

W sobote robimy mały koncert z Guciem. Mam nadzieję, że nie będzie jakoś bardzo źle.

Dzisiaj już jestem nieźle wyczerpany intelektualnie i nie mam siły pisać nic ładnego, to więc będzie jeden z nudniejszych postów ;)
Wybaczcie.

…chciałem jeszcze o czymś napisać, ale się powstrzymałem.

Kategorie:ja Tagi: