Archiwum

Archiwum dla ‘wiersze’ Kategoria

wola

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

nie poddałem sie?
nie poddałem się.
nie poddałem się!

czy poddałem się?

nie.
nie poddałem się.

Kategorie:wiersze Tagi:

śmierć

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

odwiedziła mnie wczoraj
śmierć

zapukała.

otworzyłem.

powitałem ją.

skosztowała herbaty.

wyszła.

lecz… nie pamiętam jej twarzy…

dlaczego…?

dlaczego…
nie pamiętam…
twarzy…

dlaczego nie pamiętam…

dlaczego?

Kategorie:wiersze Tagi:

Pudełko

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

Zrobiłem sobie dzisiaj pudełko.
Wyjątkowo piękne pudełko.
Najcudowniejsze pudełko na całym świecie!

Jednak szkoda…

Szkoda,
że to tylko pudełko.

Kategorie:wiersze Tagi:

posągi

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

posągi i statuetki,
są lepsze od nas, ludzi.

nie muszą myśleć,
nie muszą podejmować decyzji,
nie czują,
milczą.

nie ranią uczuć,
nie znają wstydu,
nie potrafią nienawidzić,
milczą.

o ile łatwiej byłoby żyć,
gdybyśmy byli
posągami
posągami…

Kategorie:wiersze Tagi:

płacz

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

sopelki lodu płaczą, gdy jest ciepło
ludzie płaczą, gdy brakuje im ciepła

ogień płacze, gdy go gasimy

nie gaśmy naszych uczuć

Kategorie:wiersze Tagi:

niemy

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

nie my byliśmy tam.
to On.
niemy był.

nie my widzieliśmy.
to był On.
niemy On.

nie my nie wiedzieliśmy.
nie my nie umieliśmy.

niemy.

nie powiedział ani słowa.
niemy.

Kategorie:wiersze Tagi:

można wiele

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

Mówić.
Mówić można wiele.

Czuć.
Czuć też można wiele.

Jaka szkoda,
że pomimo tej wspólnej cechy to nie to samo.

Kategorie:wiersze Tagi:

moje światło

Sierpień 5th, 2006 Brak komentarzy

dzisiaj, o tak, byłem w dziurze.
dziurze czarnej,
czarnej dziurze.

ciemno było.
było ciemno.

nie miałem nic przy sobie.

…a było ciemno

czy ktoś wreszcie mógłby włączyć światło?

czy ktoś wreszcie mógłby Mi włączyć światło?

Kategorie:wiersze Tagi:

życie…

Sierpień 2nd, 2006 Brak komentarzy

może nie potrafię mówić,
nie potrafię milczeć,
nie potrafię płakać…
ale wciąż żyję,
i lamentuje,
do pozostawionej za plecami pustki…
nie widzę świata -
nie szukam odpowiedzi…?

tulę się do miękkiej nicości,
zapada zmrok,
śpię… niezważając na otaczającą mnie realność świata…

pękająca szklana bariera powoli zanika,
mgła się rozrzedza,
i już rozumiem…
to nie ja prowadzę życie,
to życie prowadzi mnie…

i mimo, że nadal tego nie pojmuje,
to żyję nadzieją, że ta pustka za plecami nie będzie już tak jałowa,
bezuczuciowa…
nadzieją, że chociaż trochę zrozumiem,
o tym, że życie nie jest bezcelowe…

i już wiem,
że może nie jestem amores adictus
ale jeszcze mogę kochać,
potrafię kochać,
potrafię patrzyć,
potrafię widzieć…
potrafię zobaczyć to, czego do tej pory nie widziałem,
i wstać,
pójść za tym,

lecz jest ta mała iskierka nadziei,
że gdy się obudzę – nie zobaczę pustki,
zobaczę to, co straciłem,
to, czego już nie odzyskam…
prawdziwe życie…

Kategorie:wiersze Tagi: